devilek prowadzi tutaj blog rowerowy

Opowieści, dziwnej treści.

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2019

Dystans całkowity:620.19 km (w terenie 25.00 km; 4.03%)
Czas w ruchu:25:32
Średnia prędkość:20.53 km/h
Maksymalna prędkość:51.50 km/h
Suma podjazdów:3232 m
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:56.38 km i 2h 33m
Więcej statystyk

Koparki

  d a n e    w y j a z d u 96.00 km 0.00 km teren h Pr.śr.: km/h Pr.max:0.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy: m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Sobota, 29 czerwca 2019 | dodano: 02.07.2019

Koparki w towarzystwie, czyli Gocha, Marcin i ja.

Śladu trasy nie ma, zepsułem navi :( Dystans od Marcina + moje dojazdowe km na oko.



Kategoria Miasto, Mieszane

Będę Twoim przewodnikiem :D

  d a n e    w y j a z d u 128.70 km 0.00 km teren 05:48 h Pr.śr.:22.19 km/h Pr.max:46.80 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:684 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Czwartek, 20 czerwca 2019 | dodano: 22.06.2019

A gdzie pojedziemy ? Wszędzie :)

Plany na ten wyjazd były w sumie różne, można by napisać, że rysowały się z biegiem czasu i mijających kilometrów. Start dość szybki, jak i pierwsza modyfikacja planów, gdyż prognozy nie wróżyły niczego dobrego dla nas. Tym samym jedziemy do Tychów i tam się pomyśli ... Tychy jakieś za krótkie się okazały na myślenie i kolejną modyfikację trzeba było zrobić w Bieruniu, w którym znaleźliśmy się nawet nie wiem kiedy.

Tutaj po spojrzeniu ma mapę i przybiciu przysłowiowej piątki pada pomysł na Oświęcim, bo blisko, bo tak i w ogóle. No i się zaczęło :D
Nawet tabliczki z kierunkowskazem na Oświęcim z trasy nie kojarzę, za to dość sprawnie znaleźliśmy się w Pszczynie :P Ponoć Marcin coś tam próbował gonić, aby plan wyklarować, ale się nie dało.

Jak w sumie do Pszczyny dojechaliśmy to nie mam pojęcia, bo 1/2 trasy widziałem pierwszy raz na oczy, ale asfalt godny mojej opony :)
Na miejscu uzupełnienie kalorii, zapasów na dalszą drogę i siup na tamę w Goczałkowicach, gdzie wita nas zamknięta bramka. Ale, ale ... Nie po to tu tyle jechałem, aby nie wejść, ja nie wejdę ?

Wjechaliśmy sobie na ławeczkę, woda ładnie pluskała do czasu, gdy nocny patrol, w osobie miłej Pani poinformował nas, że nie możemy tu przebywać. Tym samym po chwili rozmowy nas już nie było.

Drogę powrotną musiałem także ulepszyć, gdyż Marcin chciał wracać, jak zawsze. Ja nie do końca i przez kolejne wsie i wioski, dojechaliśmy już w bardziej znane nam rejony. Oczywiście z małym ale, bo wymyśliłem że aby ominąć podjazdy, pojedziemy na Rybnik i tu już przecież rzut beretem na Chudów ... No spoko, ale zamiast kawałka podjazdu, dołożylibyśmy spokojnie z 50km :D Tak, stanowczo mogę prowadzić wszelakie wypady w nieznane.

Końcówka to już spokojne pomykanie, po "swoim" na zasłużony, leśny chill.


Katowicki rower miejski. Warty dosłownie 4gr, które leżały na bagażniku.


I jego stan techniczny ...




Rynek w Pszczynie.





I niespodzianka for mła, praktycznie pod domem :/



Podziękował.


Kategoria Miasto

Nocny Siewierz

  d a n e    w y j a z d u 101.30 km 10.00 km teren 05:02 h Pr.śr.:20.13 km/h Pr.max:45.40 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:622 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Piątek, 14 czerwca 2019 | dodano: 15.06.2019


Plan na wyjazd w sumie urodził się ot tak. Mieliśmy w sobotę jechać podobną trasą, ale że noce aktualnie mamy mega ciepłe, to dlaczego by nie poczynić tripu właśnie po zachodzie słońca.

Start z Parku Chorzowskiego, na Rogoźnik z mega szybkim nawodnieniem za sprawą komarów. Nigdy tak szybko nie wypiłem piwka smakowego :P Dalej przez różne i różniste wioski, czasami łąki i pola dotarliśmy do Siewierza.

Szybkie zakupy w biedrze, bo przecież ma być ognisko ... Objazd Siewierza za środkiem na komary i dalej w trasę. Tym samym dojechaliśmy do Dąbrowy Górniczej i znajdującej się tutaj Pogorii IV. Po drodze nie było opcji, aby się gdzieś na dłużej zatrzymać, z uwagi na plagę komarów. Minuty się nie dało wystać w spokoju.

Z ogniska zostały plany, a my znaleźliśmy urokliwe miejsce na grilla przywiezionego z Siewierza :D
Potem już tylko Będzin, Sosnowiec, kawałek Katowic gdzie się żegnamy i prawie prosto do Chorzowa.







Dzięki Łukasz i Marcin.


Kategoria Miasto, Mieszane

DPD + Cho + Kato

  d a n e    w y j a z d u 26.89 km 3.00 km teren 01:22 h Pr.śr.:19.68 km/h Pr.max:39.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:187 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Czwartek, 13 czerwca 2019 | dodano: 13.06.2019


Do pracy bez śladu, bo nigdy nie chce mi się na 5 minut włączać Orux Maps.

Natomiast już po, przez Chorzów do WPKiW, następnie do Katowic na spotkanie z Marcinem, aby obgadać szczegóły naszego pomysłu ;) Ale aby to zrobić, udajemy się na Rybaczówkę ; idealnie w połowie drogi powrotnej dla każdego. Plan ustalony, nawodnienie wykonane, można wracać przez Kochłowice.

No i co raz lepiej mi się pomyka po leśnych ścieżkach, których tak się obawiałem :)


Kategoria Miasto, Mieszane

After work

  d a n e    w y j a z d u 28.00 km 1.00 km teren 01:23 h Pr.śr.:20.24 km/h Pr.max:36.00 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:189 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Środa, 12 czerwca 2019 | dodano: 12.06.2019

Dzisiaj już coś więcej można napisać ; na powitanie to dzięki Błażej, za odzyskanie konta. Format poszedł, hasło zapomniane, mail także ... Blase pomógł :)


Po pracy hop w upale na Rybaczówkę, dalej Panewniki, Kokociniec, Ligota, Piotrowice do Marcina. Chwila na pogaduchy i zjazd do bazy. W miarę szybkie rozmontowanie Who Knows i gdzieś 1kg lżejszy będzie ;)


Kategoria Miasto, Mieszane

A jeszcze Będzin ...

  d a n e    w y j a z d u 49.40 km 1.00 km teren 02:30 h Pr.śr.:19.76 km/h Pr.max:42.80 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:273 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Niedziela, 9 czerwca 2019 | dodano: 12.06.2019



Z rana do Będzina w celach służbowych. Dokumenty, lapek przetrwały mój lajtowy powrót przez Czeladź, Siemianowice, Park Śląski. W Czeladzi wybudowali nowe centrum logistyczne, a mój operator szuka nowego lokum ... Oby nie, chociaż całkiem ładne.


Kategoria Miasto, Mieszane

Łysina - Bieruń

  d a n e    w y j a z d u 63.00 km 1.00 km teren 03:15 h Pr.śr.:19.38 km/h Pr.max:47.50 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:399 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Sobota, 8 czerwca 2019 | dodano: 12.06.2019



Wszystko w sumie napisał Marcin:P Grill, słoneczko, tylko Gocha na zakupy chodzimy rano ;)


Kategoria Miasto, Mieszane

DPD

  d a n e    w y j a z d u 12.90 km 0.00 km teren 00:36 h Pr.śr.:21.50 km/h Pr.max:50.40 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:116 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Czwartek, 6 czerwca 2019 | dodano: 12.06.2019



I to by było na tyle ;)


Kategoria Miasto, Mieszane

DPD

  d a n e    w y j a z d u 22.00 km 1.00 km teren 01:01 h Pr.śr.:21.64 km/h Pr.max:45.70 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:168 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Środa, 5 czerwca 2019 | dodano: 05.06.2019

Tytuł trochę na wyrost, biorąc pod uwagę, że do pracy spacerkiem mam 15 minut, ale dzisiaj pojechałem rowerem :) Cieplutko, lekki wiaterek i na godzinę 14 do pracy ...

Tak w sumie bez celu do Świętochłowic, rundka na Skałce i dalej w kierunku Kochłowic.



Podjazd, zjazd, trochę po płaskim i już prawie miałem kręcić bezpośrednio do pracy, ale mogłem także trochę przejechać się lasem.



Dalej już szosą do celu i o dziwo 22km się uzbierały, kręcąc się w najbliższej okolicy.


Kategoria Miasto, Mieszane

Towarzyska niedziela z psikusem

  d a n e    w y j a z d u 61.40 km 8.00 km teren 03:14 h Pr.śr.:18.99 km/h Pr.max:51.50 km/h Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Podjazdy:432 m Kalorie: kcal Rower:Who knows
Niedziela, 2 czerwca 2019 | dodano: 03.06.2019


Bez planu, namysłu, ot przed siebie z Gosią i Marcinem, modyfikując trasę po drodze. Miała być Łysina w Bieruniu, skończyło się tuż obok, bo górki widziane po drodze nas urzekły.





Trasa nic specjalnego, opisywał już Marcin. Ja dodam tylko od siebie, że powyższy sprzęt przeciągnąłem także po odcinkach gruntowych ;) Przejechać się da, ale aby to miało coś wspólnego z komfortem ...

Dochodząc do psikusa, który mam nadzieję więcej się nie pojawi. Dojechaliśmy na Murcki i ktoś nagle wyciągnął wtyczkę z prądu i dodatkowo zaczął gasić światło :/

Doczłapałem do centrum, usiadłem na schodach i zamknęły mi się oczy, raz, drugi, trzeci. Ekipa już była na miejscu docelowym, a ja nie potrafiłem ustać na nogach. Po chyba 30 minutach ( nie wiem dokładnie ), wsiadłem na rower i "pojechałem". Na całe szczęście mocno boczną drogą, bo na trzeźwo jechałem całą szerokością drogi, uważając aby przypadkiem nie skończyć w rowie.
U Gosi już rozsiadłem się w fotelu, zjadłem i dojście do siebie zajęło mi tylko prawie 4 godziny w 3/4 przespane. Co się stało nie wiem, ale oby się nie powtórzyło nigdy, a tym bardziej, gdy będę sam.

Dzięki Gocha i Marcin :)


Kategoria Miasto, Mieszane